Story Justin

Story Justin

Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 25 kwietnia 2013

Rozdział 5 - Nie wiedziałam, że to wszystko się tak potoczy

Stałam i wpatrywałam się w Justina jakby to był jakiś kosmita. Jakby on nie był kimś normalnym. Jakby to był jakiś ufo, który przybył na Ziemię i gada w zupełnie innym języku. Jejku.. Jak ja bym chciała, żeby Justin nie był sławny, żeby było tak jak kiedyś.
- Meg?! - usłyszałam krzyk.
Odparłam coś w stylu "hę?".
- Czy ty mnie w ogóle słuchasz? - spytał Justin.
- Tak, tak.. - spojrzał na mnie. - Nie, nie...
- Tak myślałem.. - stwierdził prawdę. niestety. - Dzwoniła twoja mama. Mamy iść na obiad.
- Okej, więc chodź.
Szliśmy. Do domu mieliśmy jakieś 10 minut, bo poszliśmy do parku. Nawet nie zauważyłam kiedy stanęliśmy. 
- Meg.. Muszę Ci coś powiedzieć.
- Tak? Więc mów.
- No więc.. Nie wiem jak Ci to powiedzieć, ale ja chyba coś do Ciebie czuję. Nie wiem dokładnie co to, ale wiem, że za tym tęskniłem. Za twoim głosem, za tym, że ciągle byliśmy razem. Nie zniosę dłużej tego. Meg.. Ja Cię kocham. Nie wiem jak to zniesiesz, ale Cię kocham. Długo się nie odzywałem, ale wiedz, że to się zmieniło. Teraz nie będzie dnia, kiedy nie będę chciał go spędzić z Tobą, rozumiesz? - urwał. - Meg, przepraszam że mówię to dopiero teraz, ale ja nie chce być sławny. Nie chcę już tej pieprzonej sławy. Beliebers są dla mnie ważne, ale nikt i nic nie jest ważniejsze od Ciebie. Pragnę Cię jak nikogo innego. - ciągle mówił to na jednym wdechu. - Nikt i nic nie zaburzy między nami tej więzi, czy tego chcesz czy nie. Będę Cię kochał do końca swoich dni, albo do wtedy kiedy skończy się świat. Nawet nie wiesz jak by między nami było, gdybym wtedy nie wyjechał. Wszystko spieprzyłem! 
- Justin ! Po pierwsze : Tak, też Cię kocham. Wszystko dzięki Tobie. Moja szkoła, moi rodzice, którzy tak są za tym, żebyśmy byli razem. Wszystko. Nawet nie wiesz jak zazdrościłam tym dziewczynom z M&G gdy wstawiałeś zdjęcia na twitter'a. Wszystko dzięki Tobie. Kocham Cię i nie mogę Cię teraz stracić. Obiecaj mi, że już nigdy nie znikniesz.. - do moich oczu zaczęły napływać łzy. - Proszę..
- Margaret Petty Avalons, obiecuję, że nigdy, ale to przenigdy Cię nie zostawię. OBIECUJĘ ! - to ostatnie słowo prawie, że wykrzyczał.
- Nawet nie wiesz jaką jestem szczęściarą.. Ile lat czekałam, aż w końcu Cię zobaczę. Kocham Cię. - powiedziałam po czym poczułam na czole szybki oddech. Spojrzałam w górę i zobaczyłam usta Justina, które przybliżają się do moich. W drugiej sekundzie już poczułam jak Justin próbuje językiem wejść do mojej buzi. Poczułam, że nie chcę tego stracić. Być może to najlepsze co mnie w życiu spotkało. NIE. To zdecydowanie NAJLEPSZE co mnie w życiu spotkało.

________________________________

Jak się podoba ? < 3 Mi się wydaje, że za mało tutaj ich i rozdział nie jest do końca przemyślany :c W poniedziałek albo wtorek dodam następny bo w niedziele mam zawody konne - skoki - i od jutra do niedzieli jestem na koniach. Trzymajcie kciuki, żebym przeżyła i dalej pisała :3
I love us ♥

1 komentarz: