Story Justin

Story Justin

Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 30 kwietnia 2013

Rozdział 6 - Dlaczego to zawsze ja musiałam być tą najgorszą?

Czułam się jak w niebie. Justin, pocałunek. Nic więcej do szczęścia mi nie było potrzebne. Staliśmy na trawniku i patrzyliśmy sobie w oczy. Zapomniałam już o tym, że Zack ze mną zerwał. Nie czułam już nic prócz miłości do Justina. No ale zaraz. Mieliśmy iść na obiad ! Mama mnie chyba zabije !
- Justin. Było fajnie, wręcz zajebiście. Ale... pamiętasz o obiedzie? Obiecaliśmy. Też wolałabym spędzać ten czas z Tobą i tylko z Tobą, ale mama..
Nie zdążyłam dokończyć, bo poczułam usta Justina na swoich. Jak już się ode mnie "odkleił" powiedziałam:
- Możesz mnie tak częściej zamykać. Pozwalam Ci.- i zaczęłam się śmiać.
- Okeej. Co tylko chcesz moja księżniczko. - uśmiechnął się tak zajebiście ładnie, że myślałam że zemdleję. - Idziemy na ten obiad? Głodny trochę jestem.
- Jasne, jasne. Jeśli jesteś głodny.. Dla Ciebie wszystko skarbie. - powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
Nie wiem czy były to pocałunki przyjacielskie czy nieoficjalnie byliśmy parą. Poszliśmy na ten obiad bo innego wyjścia nie było, a już obiecałam mojej mamie. No więc idziemy. Justin otworzył drzwi i przepuścił mnie w nich. Prawdziwy dżentelmen.
- Dziękuję - powiedziałam i uśmiechnęłam się.
- Panie przodem, nie musisz przepraszać - odwzajemnił uśmiech i zamknął drzwi.
Poczułam tylko jak jego dłoń zamyka się razem z moją w środku. Spojrzałam na niego.
- Spokojnie - powiedział z uśmiechem.
- Okej.
Weszliśmy do kuchni, zaczęło pachnąć już gotowanym rosołem i co dziwne - ziemniakami. Moja mama na ogół nie gotuje ziemniaków. Zazwyczaj robi frytki. No ale dobre i to.
- Hej mamo, już jesteśmy - powiedziałam i przytuliłam się do niej. - Mamo, pamiętasz Justina, prawda?
- Dzień dobry pani - powiedział grzecznie Justin.
- Witaj kochanie - odpowiedziała. - No jasne, jakbym nie mogła pamiętać Justina. Z resztą ciągle leci w TV.
Spojrzałam na Justina. Zauważyłam, że się rumieni.
- Yhym. - chrząknął. - Mogę skorzystać z toalety? - zapytał.
- Jasne, pierwsze drzwi u góry po lewo - powiedziałam.
Justin powoli, ale pewnie wszedł po schodach.
- Mamo, mogłabyś nie wspominać o jego sławie chociaż tutaj? Widziałaś co zrobiłaś?
- Margaret, przepraszam. Nie wiedziałam..
- Okej już. Ale proszę, nie mów nic takiego następnym razem, ok?
- Okej. Słowo harcerza. - zaczęła sie cicho śmiać przez co ja również wpadłam w trans.
Śmiałam się do tego czasu, kiedy przyszedł Justin.
- Z czego się dwie piękne panie śmieją?
- Nic Justin, nie zrozumiesz nas. - powiedziałam- Idź sobie usiądź a ja za chwilę przyniosę jedzenie.
- Okeej. Jak księżniczka każe. Idę. Papa. - powiedział i usiadł przy stole.
Po jakimś czasie ciszy spojrzałam na mamę, która ciągle się we mnie wpatrywała.
- Czy.. Ciebie z Justinem coś łączy? - zapytała.
- Może.... - odpowiedziałam zakłopotana. Nie wiedziałam, że będzie się czepiać tego, jak Justin na mnie mówi. UPS.

__________________________________

Jak się podoba? Mi nie za bardzo, ale chyba aż tak źle nie jest, co? :) Jeśli chcecie być informowani - piszcie mi wasze nazwy na twitter'a to wam będę pisała jak bdz nowy rozdział, ok? A teraz pytanie : Co sądzicie o tym rozdziale? :)

2 komentarze:

  1. https://twitter.com/Dagmaruska
    Informować proszę :3
    Rozdział bardzo fajny :3
    WIĘCEJ !

    OdpowiedzUsuń
  2. kiedy następnyyy?

    OdpowiedzUsuń